KONTRAKTY BUDOWLANE
+48512438673
11 kwietnia, 2023
Wynagrodzenie Podcast

Roboty dodatkowe bez aneksu – to jedna z najczęstszych i najbardziej bolesnych sytuacji na budowie. Wykonałeś prace, których nie było w umowie, zamawiający skorzystał z efektu – i teraz twierdzi, że skoro nie było aneksu, to nie ma podstaw do zapłaty. Czy rzeczywiście tak jest? Niekoniecznie.

Sprawdź, czy Twoja sytuacja wygląda tak:

  • Wykonałeś roboty, których nie obejmowała pierwotna umowa.
  • Zamawiający korzysta z efektu tych prac, ale odmawia zapłaty.
  • Aneksu nie ma – albo zamawiający odmawiał jego zawarcia, albo sprawa potoczyła się tak szybko, że nikt go nie podpisał.
  • Słyszysz argument: „nie ma aneksu, nie ma zapłaty”.

Jeśli wolisz obejrzeć – w tym odcinku rozkładam temat na czynniki pierwsze i pokazuję, jak konstruować roszczenie.

Spis treści:

  1. Brak aneksu na roboty dodatkowe – czy to koniec drogi do zapłaty
  2. Bezpodstawne wzbogacenie – jak „podstawnie” uzyskać zapłatę bez aneksu
  3. Czym jest świadczenie nienależne
  4. Jak wyliczyć wysokość roszczenia?
  5. Roszczenie podwykonawcy wobec inwestora – czy to możliwe
  6. Przedawnienie roszczeń – na co uważać
  7. Wykonawca wiedział, że nie musi robić – czy to blokuje roszczenie

Brak aneksu na roboty dodatkowe – czy to koniec drogi do zapłaty

Roboty dodatkowe to temat, który wraca na każdej budowie – niezależnie, czy mówimy o rynku prywatnym, czy o zamówieniach publicznych. W ogólności roboty dodatkowe to prace, które nie wynikają z projektu i nie stanowią naturalnego elementu w ciągu technologicznym prowadzonych robót. Nie stanowiły pierwotnego zakresu umowy – i siłą rzeczy nikt nie kalkulował za nie wynagrodzenia, ani nie planował za nie płacić.

Zamawiający publiczni na hasło „roboty dodatkowe” reagują alergicznie. Aneks to dla nich temat tabu – a fanatyczny wyznawca litery PZP potrafi skutecznie zakończyć każdą rozmowę o dodatkowym wynagrodzeniu, zanim na dobre się zaczęła.

Wykonawca często staje pod ścianą. Z jednej strony słyszy, że aneksu nie będzie. Z drugiej – nie ma ochoty oddawać dobrze zrobionej roboty zupełnie za darmo, zwłaszcza gdy kasy w kieszeni coraz mniej. Wstrzymanie prac to ryzyko kar umownych i sporu sądowego, na który mało kogo stać.

Ale – i to jest pierwsza ważna wiadomość – brak aneksu nie oznacza automatycznie braku zapłaty. Zachowanie formy pisemnej aneksu nie jest niezbędne, aby otrzymać wynagrodzenie za roboty dodatkowe. Odpada więc często podnoszony przez inwestorów argument, że „wstecznie” aneksu zawrzeć nie można, gdy roboty dodatkowe są już zakończone.

Oczywiście nie chodzi o to, że na rynku zamówień publicznych można po prostu zignorować przepisy o konieczności zawarcia aneksu w formie pisemnej. Sens jest inny. Brak aneksu, mimo wykonania robót i to w sposób należyty, nie blokuje możliwości uzyskania ekwiwalentu za roboty dodatkowe w inny sposób – w drodze mechanizmu bezpodstawnego wzbogacenia.

Bezpodstawne wzbogacenie – jak „podstawnie” uzyskać zapłatę bez aneksu

Bezpodstawne – bo nie ma w umowie podstawy, żeby zamawiający uzyskał to, co uzyskał w wyniku realizacji prac dodatkowych. Jest o nie bogatszy. Twoim kosztem.

Z orzecznictwa wynika jasno, że mechanizm ten może być z powodzeniem stosowany zarówno na rynku prywatnym, jak i publicznym. Może być stosowany nawet w tak skrajnych sytuacjach jak nieważność całej umowy między stronami. Sąd Najwyższy stwierdził wprost: nawet jeśli umowa, na podstawie której zostały wykonane roboty budowlane, jest nieważna, od strony korzystającej z efektów przeprowadzonych prac sąd może zasądzić wynagrodzenie na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.

Co ważne – roszczenie konstruowane w tym reżimie może przysługiwać także przy umowach z wynagrodzeniem ryczałtowym.

Ale – i tu trzeba być szczerym – nie ma co podchodzić do tematu hurraoptymistycznie. Mechanizm bezpodstawnego wzbogacenia to nie jest złoty środek na każdą sytuację. Ma swoje ograniczenia i pułapki.

Przekonał się o tym wykonawca z wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Sąd powiedział wprost: nieuprawnione jest rozszerzenie możliwości sięgnięcia do bezpodstawnego wzbogacenia na wszelkie przypadki realizacji umowy z odstępstwem od pierwotnych założeń. Prowadziłoby to do obejścia reguł prawa zamówień publicznych i skutków wynagrodzenia ryczałtowego. Dodatkowo – jeśli w umowie stron postanowiono, że za dodatkowe będzie się uznawać prace powodujące wzrost kosztów inwestycji i wymagają one dodatkowego zamówienia, to wykonując takie roboty bez dodatkowego zamówienia, wykonawca poniósł ryzyko, od którego nie może się uwolnić, sięgając po bezpodstawne wzbogacenie – zwłaszcza gdy nie były to roboty bezwzględnie konieczne i ewidentnie podnoszące wartość inwestycji.

Podobnie Sąd Apelacyjny w Warszawie: jeśli wykonawca wykonał prace dodatkowe, wiedząc, że nie jest do tego zobowiązany, to nie może żądać za nie wynagrodzenia.

Mechanizm bezpodstawnego wzbogacenia to zawsze godna rozważenia ewentualność, ale nie panaceum.

Wykonałeś roboty dodatkowe, zamawiający korzysta z efektu i odmawia zapłaty? Brak aneksu to nie koniec drogi. Sprawdź, czy masz roszczenie, zanim odpuścisz.

Napisz: jk@mecenaskobylinski.pl albo zadzwoń: 512 438 673. Zobacz też, jak pomagam przy rozliczaniu robót dodatkowych.

Czym jest świadczenie nienależne

Z prawnego punktu widzenia roboty dodatkowe bez aneksu to świadczenie nienależne. Świadczenie było – bo roboty zostały wykonane. Nienależne – bo nie było podstawy w umowie do ich wykonania. Świadczenie nienależne to szczególna postać bezpodstawnego wzbogacenia.

To, czy mamy do czynienia ze świadczeniem nienależnym, należy oceniać z perspektywy zamawiającego – czy mógł on na podstawie okoliczności uznać, że działania wykonawcy stanowią świadczenie zmierzające do wykonania zobowiązania.

W praktyce świadczenie nienależne przy robotach dodatkowych może przybrać trzy postacie:

  • inwestor, nie płacąc za roboty dodatkowe, faktycznie zaoszczędza środki pieniężne,
  • wykonawca wbudował materiały w budynek inwestora,
  • wykonawca poniósł nakład pracy przy realizacji robót dodatkowych.

W każdym z tych przypadków możliwe jest skonstruowanie roszczenia – o zapłatę sumy, która nie opuściła, a powinna była opuścić portfel inwestora, albo o zwrot poniesionych nakładów.

Jak wyliczyć wysokość roszczenia?

Co do zasady – według stawek rynkowych. Sąd Apelacyjny w Katowicach wyjaśnił to tak: wartość podlegająca zwrotowi powinna odpowiadać wartości rynkowej usług, które zamawiający bezpłatnie uzyskał kosztem wykonawcy. Bezpodstawne wzbogacenie nastąpiło bowiem w takim zakresie, w jakim zamawiający zaoszczędził ponoszenia niezbędnych wydatków – czyli sumie, jaką musiałby wydatkować, gdyby te same usługi zostały mu wyświadczone w warunkach wolnorynkowych.

Ważna uwaga – wartość roszczenia ustala się według cen z daty wyrokowania, nie z chwili wykonania robót. To zasada – choć zdarzają się uzasadnione odstępstwa.

Czy można przyjąć stawki z umowy zamiast rynkowych? Tak – i to w dwóch sytuacjach.

Po pierwsze – gdy jest to korzystniejsze dla wykonawcy i chroni go przed stratami finansowymi. Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy.

Po drugie – gdy logika okoliczności na to wskazuje. Sąd Apelacyjny w Warszawie przyjął stawki umowne, uzasadniając to tym, że wykonawca złożył najkorzystniejszą ofertę w przetargu, dodatkowy materiał zakupiono i prace wykonano w czasie obowiązywania umowy – logiczne więc, że ceny rynkowe nie powinny być niższe niż przyjęte przez wykonawcę. Możliwość zastosowania stawek z umowy istniałaby również, gdy mamy do czynienia z realizacją części obiektu wchodzącego w skład większego kompleksu w ramach tego samego zamierzenia inwestycyjnego.

Roszczenie podwykonawcy wobec inwestora – czy to możliwe

Dla podwykonawcy, który nie może skorzystać z solidarnej odpowiedzialności inwestora – na przykład dlatego, że nie został zgłoszony oficjalną ścieżką – bezpodstawne wzbogacenie wydaje się kuszącą alternatywą. Podstawą jest założenie, że inwestor wzbogacił się o wartość robót wykonanych przez podwykonawcę.

Szanse powodzenia są jednak dość marne. I tu trzeba być szczerym.

Najważniejsza przeszkoda: inwestor ma tytuł prawny, na podstawie którego uzyskał prawo do efektu robót wykonanych przez podwykonawcę. Tym tytułem jest umowa łącząca go z wykonawcą. Podwykonawca nie wziął się na budowie znikąd – został zaangażowany przez wykonawcę do realizacji fragmentu robót powierzonych temu ostatniemu przez zamawiającego. Logika jest tu nieubłagana.

Jeśli jesteś w takiej sytuacji – zwróć uwagę na dwie kwestie, które mogą dać Ci nadzieję.

Po pierwsze – czy wykonane roboty dodatkowe leżały w zakresie prac zleconych generalnemu wykonawcy.

Po drugie – czy inwestor zapłacił generalnemu wykonawcy za tę część robót zrealizowanych przez Ciebie jako podwykonawcę. Sąd Najwyższy powiedział wprost: ocena, czy inwestor uzyskał korzyść majątkową kosztem podwykonawcy, jest niemożliwa bez uprzedniej oceny, czy inwestor uiścił wynagrodzenie wykonawcy posługującemu się tym podwykonawcą. Wyjaśnienie tej okoliczności jest niezbędnym elementem oceny, czy w ogóle doszło do bezpodstawnego wzbogacenia.

Więcej o tym, kiedy podwykonawca może żądać zapłaty bezpośrednio od inwestora.

Przedawnienie roszczeń – na co uważać

Tu kryje się pułapka, w którą wpadło już wielu wykonawców.

Roszczenie o zapłatę za roboty dodatkowe w reżimie bezpodstawnego wzbogacenia przedawnia się w specyficzny sposób. A konkretnie – specyficzna jest chwila, od której zaczyna biec termin przedawnienia.

Błędne jest założenie, że termin otwiera się z chwilą przedstawienia efektu prac do odbioru. Termin zaczyna biec wcześniej – w momencie, gdy wykonawca wykona roboty dodatkowe, czyli spełni świadczenie. Nie od odbioru etapu robót. Nie od odbioru końcowego.

Sąd Najwyższy potwierdził to wyraźnie: możliwość żądania zwrotu świadczenia nienależnego powstaje już w chwili, gdy zubożony je spełni – a nie kiedy przedstawi zrealizowaną część obiektu do odbioru.

Jeśli zatem realizujesz inwestycję długoterminową lub wieloetapową – nie czekaj z roszczeniem do odbioru końcowego. Termin przedawnienia wynosi trzy lata i zaczyna biec od razu po wykonaniu robót dodatkowych. Czekanie do odbioru to zły pomysł – i może Cię kosztować utratę roszczenia.

Wykonawca wiedział, że nie musi robić – czy to blokuje roszczenie

To jeden z najczęstszych argumentów zamawiających: wykonawca wiedział, że nie jest zobowiązany do realizacji tych prac – sam sobie winien.

I co do zasady ten argument jest słuszny. Jeśli wykonawca z pełną świadomością realizuje roboty, wiedząc, że ich nie powinien – trudno mu potem żądać zapłaty. Tym bardziej jeśli wcześniej ubiegał się o aneks i wiedział, że go nie dostanie.

Ważna uwaga z orzecznictwa: wiedza wykonawcy co do braku obowiązku wykonywania robót ponad umowę musi być niezachwiana – pełna i pozbawiona jakichkolwiek wątpliwości. Jeśli miałeś choćby uzasadnione wątpliwości – argument zamawiającego traci na sile.

Przepis wprowadza jednak trzy wyjątki od tej reguły – i warto je znać.

Pierwszy – zastrzeżenie zwrotu. Jeśli przed wykonaniem robót wprost zastrzegłeś, że spełniasz świadczenie z zastrzeżeniem zwrotu – zachowujesz roszczenie. Takie zastrzeżenie należy formułować maksymalnie precyzyjnie co do zakresu prac dodatkowych i najlepiej z wyraźnym podkreśleniem oczekiwania zapłaty w przyszłości. Lepiej przed faktem niż po.

Drugi – działanie w celu uniknięcia przymusu. Przepis jest tu szeroki i sądy odczytują go szeroko. Przymus może oznaczać groźbę nałożenia kar umownych, groźbę odstąpienia od umowy albo groźbę egzekucji. Jeśli wykonałeś roboty dodatkowe, bo w przeciwnym razie groziły Ci realne konsekwencje kontraktowe – masz argument.

Trzeci – nieważna umowa. Jeśli wykonałeś roboty na podstawie umowy, która okazała się nieważna – możesz dochodzić zapłaty w reżimie bezpodstawnego wzbogacenia, nawet jeśli wiedziałeś, że tego zakresu realizować nie powinieneś. Sąd Najwyższy wyjaśnił to tak: wiedza spełniającego świadczenie o tym, że nie był zobowiązany do świadczenia, nie zawsze uchyla obowiązek zwrotu – dotyczy to między innymi sytuacji, gdy spełnienie świadczenia nastąpiło na podstawie nieważnej czynności prawnej.

Krótko: jeśli umowa była nieważna – zamawiający i tak musi zwrócić wartość robót dodatkowych, niezależnie od tego, czy wykonawca wiedział o wadliwości umowy.

Masz wątpliwości, czy Twoja sytuacja uzasadnia roszczenie z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia?

Napisz do mnie – przeanalizuję okoliczności i powiem wprost, czy warto iść tą drogą. Zobacz też, jak prowadzę sprawy o roboty dodatkowe.

Wpis nie stanowi porady ani opinii prawnej. Ma charakter wyłącznie informacyjny i stanowi wyraz poglądów autora. Autor nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podejmowanych na jego podstawie.

Powiązane artykuły:


Znajdź mnie tutaj:

Instagram: Budowlane paragrafy

Grupa Facebook: Budowlane paragrafy | Facebook

Facebook: Kancelaria Radcy Prawnego Jakub Kobyliński | Elbląg | Facebook

LinkedIn: Jakub Kobyliński | LinkedIn