Kara umowna bez limitu w umowie o roboty budowlane - wyrok SN, który zmienił zasady gry
Kontrakt za 650 tysięcy złotych. Kara umowna - 495 tysięcy. Potrącona z wynagrodzenia.
Do sądu trafiło roszczenie o 100 tysięcy. Tyle zostało wykonawcy po tym, jak inwestor potrącił karę. I to bez górnego limitu w umowie.
Czy tak można? Sąd Apelacyjny w Poznaniu i Sąd Najwyższy odpowiedziały: tak. I ta odpowiedź jest złą wiadomością dla wykonawców.
Sprawdź, czy Twoja sytuacja wygląda tak
- W Twojej umowie jest kara za opóźnienie - procent wynagrodzenia za każdy dzień - ale nie ma górnego limitu łącznej kary.
- Inwestor naliczył karę która zbliża się do wartości Twojego wynagrodzenia albo ją przekracza.
- Zastanawiasz się czy kara bez limitu jest w ogóle ważna - i czy możesz się bronić.
- Negocjujesz nowy kontrakt i chcesz wiedzieć czy brak limitu to pułapka.
- Słyszałeś o uchwale SN z 2021 roku i nie wiesz co ona oznacza dla Twojej sytuacji.
Jeśli choć dwa punkty pasują - czytaj dalej.
Film, zanim zaczniesz czytać
Poniżej omawiam oba wyroki krok po kroku łącznie z tym, dlaczego miarkowanie jako "koło ratunkowe" dla wykonawcy jest w praktyce kołem betonowym.
Spis treści
- Kara umowna bez górnego limitu - czy to w ogóle zgodne z prawem
- Wyrok SA w Poznaniu - kontrakt za 650 tysięcy i kara za 495 tysięcy
- Wyrok SN - dlaczego brak limitu nie oznacza nieważności kary
- Uchwała SN z 2021 roku - skąd wzięła się ta linia orzecznicza
- Przedawnienie kary umownej - czy kara może rosnąć w nieskończoność
- Miarkowanie jako betonowe koło ratunkowe - dlaczego to za mało
- Co powinieneś zrobić zanim podpiszesz kontrakt bez limitu kar
Kara umowna bez górnego limitu - czy to w ogóle zgodne z prawem
Na rynku prywatnym - tak. Żaden przepis ogólny nie zakazuje zastrzegania kary umownej bez określenia jej maksymalnej wysokości.
Wyjątek jest jeden i dotyczy wyłącznie zamówień publicznych. Tam ustawa Prawo zamówień publicznych wprost wymaga żeby umowa określała łączną maksymalną wartość kar. To ochrona ustawowa, ale tylko dla wykonawców w przetargach.
Na rynku prywatnym takiej ochrony nie ma. Strony mogą umówić się na karę w procentach wynagrodzenia za każdy dzień zwłoki - bez żadnego sufitu. I takie postanowienie jest ważne.
To brzmi abstrakcyjnie dopóki nie podstawisz liczb. Wynagrodzenie 2 miliony złotych. Kara 0,1% za każdy dzień. To 2000 złotych dziennie. Po roku opóźnienia - 730 tysięcy złotych. Więcej niż jedna trzecia kontraktu. I to z jednego tylko tytułu.
Czy Sąd Najwyższy widzi w tym problem? Formalnie - nie. I właśnie o tym jest ten artykuł.
Wyrok SA w Poznaniu - kontrakt za 650 tysięcy i kara za 495 tysięcy
Generalny wykonawca realizował budowę za 650 tysięcy złotych brutto. Od początku napotykał trudności - brak pełnej dokumentacji, brak drogi dojazdowej. Opóźnił się w stosunku do terminu końcowego. Pojawiły się usterki. Inwestor naliczył kary.
Łączna kara: 495 tysięcy złotych. Potrącona z wynagrodzenia wykonawcy.
Do sądu trafiło roszczenie o 100 tysięcy - tyle zostało po potrąceniu.
Sąd pierwszej instancji zauważył kilka rzeczy. Opóźnienia nie miały większego wpływu na ukończenie inwestycji i zapłatę wynagrodzenia. I - co ważne - samo potrącenie przez inwestora potwierdziło, że wierzytelność wykonawcy istnieje. Potrącić można tylko istniejące wierzytelności.
Sąd Apelacyjny zmiarkował karę do 50 tysięcy złotych, bo inwestor nie poniósł żadnej szkody wynikającej z opóźnienia. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby uzyskał pozwolenie na użytkowanie budynku w terminie.
Ale kluczowe jest co SA powiedział o samej dopuszczalności kary bez limitu. Stwierdził wprost: kara umowna nie musi być wyrażona konkretną kwotą. Wystarczy że jest możliwa do wyliczenia przez proste działanie matematyczne już w momencie podpisania umowy. I to spełnia wymóg "określonej sumy" z Kodeksu cywilnego.
Wyrok SN - dlaczego brak limitu nie oznacza nieważności kary
Wyrok Sądu Najwyższego w podobnej sprawie poszedł tym samym torem i odciął się wyraźnie od wcześniejszego orzeczenia z 2015 roku, które stało na stanowisku że brak terminu końcowego naliczania kary i brak limitu kwotowego tworzy "zobowiązanie wieczyste" sprzeczne z naturą stosunku obligacyjnego.
SN odpowiedział na ten zarzut w dwóch krokach.
Krok pierwszy: nie ma żadnego przepisu który zakazywałby kary bez limitu. Zakaz taki istnieje tylko w prawie zamówień publicznych. Na rynku prywatnym - cisza ustawodawcy.
Krok drugi: SN porównał karę umowną za zwłokę do odsetek za opóźnienie w płatnościach. Odsetki rosną każdego dnia i nikt nie twierdzi, że są sprzeczne z naturą zobowiązania. Tak samo kara za zwłokę - rośnie dopóki zwłoka trwa. Dłużnik może zakończyć jej naliczanie wykonując zobowiązanie.
To porównanie jest kontrowersyjne. Odsetki dotyczą zobowiązań pieniężnych, kara umowna - niepieniężnych. To fundamentalnie inne sytuacje. Ale SN mimo to zastosował tę analogię i wyciągnął z niej wniosek: kara bez limitu jest dopuszczalna.
Jedyne remedium, które SN wskazuje: miarkowanie przez sąd.

Twoja umowa nie ma górnego limitu kar umownych?
To nie jest problem który rozwiąże się sam. Im dłużej czekasz tym wyższa kara.
Napisz na jk@mecenaskobylinski.pl lub zadzwoń: 512 438 673
Uchwała SN z 2021 roku - skąd wzięła się ta linia orzecznicza
Oba wyroki z 2022 roku mają jedną "matkę" - uchwałę Sądu Najwyższego z grudnia 2021 roku. To ona zapoczątkowała tę linię.
Uchwała stwierdziła wprost: dopuszczalne jest zastrzeżenie kary umownej za zwłokę w postaci określonego procentu wynagrodzenia za każdy dzień zwłoki, nawet bez określenia końcowego terminu naliczania kary ani jej kwoty maksymalnej.
Co ciekawe - wszystkie trzy składy orzekające, które wydały te orzeczenia były trzyosobowe. I we wszystkich trzech powtarza się jedno i to samo nazwisko sędziego. Co pozwala postawić ostrożną tezę, że pogląd ten zaczyna się utrwalać w SN i nieprędko nastąpi zmiana linii orzeczniczej.
Autor artykułu przyznaje wprost: chętnie zapoznałby się z pełnymi motywami tych orzeczeń. W chwili ich wydania uzasadnienia nie były jeszcze dostępne. A bez uzasadnienia trudno ocenić siłę argumentacji - i przewidzieć czy linia się utrzyma.
Dla wykonawcy praktyczna konkluzja jest prosta: nie możesz liczyć na to, że sąd uzna karę bez limitu za nieważną. To już nie jest realna linia obrony.
Przedawnienie kary umownej - czy kara może rosnąć w nieskończoność
Tu jest jeden pozytywny sygnał dla wykonawców, choć też mocno ograniczony.
SN rozważał czy kara umowna może być naliczana po upływie terminu przedawnienia roszczenia głównego. I doszedł do wniosku, że nie.
Są dwa możliwe warianty. Pierwszy - roszczenie o zapłatę kary w ogóle nie powstaje po przedawnieniu zobowiązania głównego. Drugi - powstaje, ale tylko jako zobowiązanie naturalne, czyli niezaskarżalne - wierzyciel nie może go wyegzekwować.
W obu wariantach efekt dla wykonawcy jest ten sam: po przedawnieniu zobowiązania głównego kara przestaje być realnym zagrożeniem. W ten sposób kara jest limitowana - tyle, że w czasie, nie w kwocie.
Ile to daje w praktyce? Przy trzyletnim terminie przedawnienia dla przedsiębiorców - trzy lata naliczania kary. Przy wynagrodzeniu 2 milionów złotych i stawce 0,1% dziennie to ponad 2 miliony złotych samej kary. Przedawnienie jako "limit" to słabe pocieszenie.
Miarkowanie jako betonowe koło ratunkowe - dlaczego to za mało
SN wskazuje miarkowanie jako jedyne remedium dla wykonawcy. Autor artykułu nie jest w stanie udać, że to wystarczy.
Miarkowanie wymaga sądu. Sąd wymaga czasu - postępowanie może trwać lata. Sąd wymaga pieniędzy - koszty postępowania, pełnomocnik. I nie ma gwarancji wyniku - sędzia ma margines swobody i różni sędziowie miarkują różnie.
Tymczasem wykonawca ma problem tu i teraz. Inwestor potrącił karę z wynagrodzenia. Wykonawca nie ma pieniędzy na materiały i pracowników. Nie dotrwa do pierwszej rozprawy.
To właśnie powoduje, że autor nazywa miarkowanie "betonowym kołem ratunkowym". Formalnie istnieje. W praktyce - zbyt ciężkie, żeby utrzymać się na powierzchni.
Co bierze pod uwagę sąd miarkując karę? Cztery czynniki: zachowanie wierzyciela i czy przyczynił się do opóźnienia, czy współdziałał z wykonawcą przy usuwaniu wad, proporcja wykonanego świadczenia do przewinienia, i zasada, że kara nie może prowadzić do bezpodstawnego wzbogacenia inwestora.
W sprawie poznańskiej SA zmiarkował karę z 495 tysięcy do 50 tysięcy, bo inwestor nie poniósł żadnej szkody. To 90% redukcji. Ale, żeby to uzyskać trzeba było procesu sądowego.
Co powinieneś zrobić zanim podpiszesz kontrakt bez limitu kar
Autor artykułu stawia sprawę jasno: ta linia orzecznicza będzie kontynuowana. To zła wiadomość dla wykonawców i sygnał do działania zanim podpiszesz kolejny kontrakt.
Co konkretnie możesz zrobić?
Negocjuj limit kar zanim podpiszesz. To najważniejsza rzecz. Bezpieczny pułap to 20-30% wartości wynagrodzenia jako łączny limit wszystkich kar. Bez tego limit jedynym ograniczeniem jest termin przedawnienia.
Sprawdź, czy kara jest za zwłokę czy za opóźnienie. Zwłoka to tylko zawinione przez Ciebie opóźnienie. Opóźnienie - każde, niezależnie od przyczyny. Różnica kolosalna. Jeśli inwestor napisał "opóźnienie", negocjuj zmianę na "zwłokę".
Dokumentuj każdą przeszkodę leżącą po stronie inwestora. Brak dokumentacji, brak dostępu do placu budowy, zmiany w projekcie - to wszystko może być argumentem, że opóźnienie nie leży po Twojej stronie. Bez dokumentacji nie ma argumentów w sądzie.
Jeśli kara jest już naliczona - działaj szybko. Im wcześniej zaczniesz negocjacje z inwestorem, tym większa szansa na ugodę bez procesu. Inwestor, który wie, że w sądzie kara zostanie zmiarkowana, często woli rozmawiać.

Inwestor naliczył karę bez limitu i twierdzi że wszystko jest zgodne z umową?
Sprawdź czy masz podstawy do miarkowania - zanim stracisz wynagrodzenie bezpowrotnie.
Napisz na jk@mecenaskobylinski.pl lub zadzwoń: 512 438 673
Powiązane artykuły:
- Kary umowne w umowie o roboty budowlane - co wykonawca musi wiedzieć zanim podpisze kontrakt
- Kara umowna za opóźnienie etapu liczona od całego kontraktu - dlaczego może być nieważna i jak się bronić
- Inwestor nie współpracuje - czy wykonawca może odstąpić od umowy o roboty budowlane
Znajdź mnie tutaj:
Instagram: Jakub Kobyliński (@budowlaneparagrafy) • Zdjęcia i filmy na Instagramie
Grupa Facebook: Budowlane paragrafy | Facebook
Facebook: Kancelaria Radcy Prawnego Jakub Kobyliński | Elblag | Facebook
Linkedin: Jakub Kobyliński | LinkedIn
Wpis nie stanowi porady ani opinii prawnej w rozumieniu przepisów prawa oraz ma charakter wyłącznie informacyjny. Stanowi wyraz poglądów jego autora na tematy prawnicze związane z treścią przepisów prawa, orzeczeń sądów, interpretacji organów państwowych i publikacji prasowych. Autor wpisu nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne skutki decyzji podejmowanych na jego podstawie.
