Miarkowanie kary umownej w budownictwie - jak się bronić przed wygórowaną karą
Inwestor naliczył Ci karę umowną. Wysoka. Może bardzo wysoka.
I zastanawiasz się czy musisz to w całości zapłacić.
Często nie musisz. Jest narzędzie które nazywa się miarkowaniem kary umownej.
W tej części tłumaczę teorię - skąd się biorą wygórowane kary, kiedy możesz żądać ich obniżenia i jak to zrobić skutecznie. W części drugiej - trzy wyroki sądowe które pokazują jak to działa w praktyce.
Sprawdź czy Twoja sytuacja wygląda tak:
- Inwestor lub generalny wykonawca nałożył na Ciebie karę umowną.
- Kara wydaje Ci się nieproporcjonalna do tego co faktycznie się stało.
- Wykonałeś większość robót należycie, tylko część była problematyczna.
- Zastanawiasz się czy można ją obniżyć i na jakiej podstawie.
Wolisz słuchać?
Spis treści:
- Skąd biorą się wygórowane kary umowne w budownictwie
- Kiedy możesz żądać miarkowania kary umownej
- Co oznacza że kara umowna jest rażąco wygórowana
- Miarkowanie kary na rynku prywatnym i publicznym - kluczowa różnica
- Jak skutecznie podnieść zarzut miarkowania przed sądem
- Jak sąd zmiarkował karę o 90% gdy wykonawca nie ponosił winy za całe opóźnienie
- Kara umowna obniżona o 98% - kiedy sąd może zmiarkować karę niemal do zera
- Miarkowanie kary umownej na rynku publicznym - kiedy sąd cofnie sprawę do ponownego rozpoznania
Skąd biorą się wygórowane kary umowne w budownictwie
Najczęstszy powód jest prosty - ktoś pisał umowę z myślą "a ja mu pokażę" i zapomniał sprawdzić czy ta kara ma w ogóle sens ekonomiczny.
Jedna z funkcji kary umownej to odstraszanie - żeby dłużnik wolał dotrzymać umowy niż płacić. To rozumiem. Problem zaczyna się gdy projektujący karę w ogóle nie myśli o tym jaka szkoda faktycznie może powstać wskutek naruszenia i czy ta szkoda w ogóle wystąpi. Kara umowna co do zasady nie wymaga wykazania szkody, ale jej wysokość powinna być do tej potencjalnej szkody jakoś proporcjonalna. I tu właśnie leży źródło większości sporów.
Efekt jest taki, że wykonawca podpisuje umowę z karami które wyglądają abstrakcyjnie na etapie negocjacji, a stają się bardzo konkretne gdy coś idzie nie tak.
Kiedy możesz żądać miarkowania kary umownej
Podstawa prawna to art. 484 §2 kodeksu cywilnego. Przepis daje dwie przesłanki miarkowania.
Po pierwsze - zobowiązanie zostało wykonane w znacznej części. Skończyłeś 90% robót należycie, a kara dotyczy pozostałych 10%? To argument.
Po drugie - kara umowna jest rażąco wygórowana. To pojęcie nieostre, które sądy wypełniają treścią w każdej sprawie z osobna.
Katalog przesłanek nie jest zamknięty - i to ważna informacja. Sąd może uwzględnić każdą okoliczność, która w danym stanie faktycznym przemawia za obniżeniem kary.
Ważna rzecz: miarkowanie odbywa się zawsze na Twój zarzut. Sąd sam z siebie tego nie zrobi. Musisz wyraźnie tego zażądać i wskazać konkretne podstawy. Ogólnikowe "kara jest za wysoka" nie wystarczy.
I jeszcze jedna ważna rzecz: żaden zapis w umowie nie może Ci odebrać prawa do żądania miarkowania. Nawet jeśli umowa wprost zakazuje kwestionowania wysokości kary - taki zapis jest nieważny. Przepis o miarkowaniu jest bezwzględnie obowiązujący.
Co oznacza że kara umowna jest rażąco wygórowana
To jest serce całego zagadnienia - i nie ma tu jednej prostej odpowiedzi. Sądy oceniają to każdorazowo przez pryzmat kilku kryteriów.
Wysokość kary w stosunku do wartości całej umowy. Kara równa połowie wynagrodzenia za drobne uchybienie to argument za miarkowaniem.
Wysokość szkody którą poniósł wierzyciel - albo jej brak. Jeśli inwestor nie poniósł żadnej realnej szkody, a kara jest znaczna, sądy traktują to jako jeden z najmocniejszych argumentów za obniżeniem.
Stopień winy dłużnika. Czy naruszenie było rażące i umyślne, czy incydentalne i wynikało z okoliczności na które miałeś ograniczony wpływ?
Waga naruszenia - czy dotyczyło istotnego obowiązku umownego czy pobocznego?
Postawa dłużnika - czy naruszenie było jednorazowe czy uporczywe, czy aktywnie starałeś się rozwiązać problem?
Cel kary - czemu miała służyć i czy ten cel został już osiągnięty?
To nie jest lista zamknięta. Każda okoliczność która pokazuje dysproporcję między karą a realnym skutkiem naruszenia może być argumentem.
Miarkowanie kary na rynku prywatnym i publicznym - kluczowa różnica
To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne - szczególnie jeśli Twoim kontrahentem jest zamawiający publiczny.
Na rynku prywatnym inwestor może sam - zanim sprawa trafi do sądu - obniżyć nałożoną karę. Jeśli wie, że sąd i tak ją zmiarkuje, bardziej opłaca mu się zrobić to dobrowolnie i zaoszczędzić koszty procesu. To daje przestrzeń do negocjacji.
Na rynku publicznym jest inaczej. Zamawiający publiczny co do zasady boi się samodzielnie obniżyć karę, bo grożą mu za to konsekwencje z ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Niepobranie należnej kary może zostać potraktowane jako delikt.
Od kilku lat przepisy zostały złagodzone - zamawiający publiczny może zawrzeć ugodę jeśli wykaże pisemnie, że jej skutki są dla niego korzystniejsze niż prawdopodobny wynik procesu. Ale w praktyce, z doświadczenia, takie ugody zdarzają się rzadko. Obawa przed kontrolą i konsekwencjami osobistymi sprawia, że zamawiający publiczny woli iść do sądu niż dobrowolnie odpuścić karę. Dla wykonawców taka postawa jest często niezrozumiała, ale wynika z realiów w których działa zamawiający.
Wniosek praktyczny: jeśli Twoim kontrahentem jest podmiot publiczny, na ugodę pozasądową licz znacznie mniej niż na rynku prywatnym. Trzeba być przygotowanym na spór sądowy.
Realizujesz kontrakt publiczny i zamawiający naliczył Ci karę której nie chce dobrowolnie obniżyć?
Na ugodę nie licz - musisz być gotowy na sąd. Zacznij budować argumentację teraz, nie gdy dostaniesz pozew.
Napisz: jk@mecenaskobylinski.pl

Jak skutecznie podnieść zarzut miarkowania przed sądem
Kilka zasad które decydują o skuteczności.
Zarzut musi być wyraźny i konkretny. Nie wystarczy powiedzieć "kara jest za wysoka". Musisz wskazać konkretnie na czym polega rażące wygórowanie - jakie liczby, jakie okoliczności, jaka dysproporcja.
Kolejność argumentów ma znaczenie. Zacznij od tego, że zobowiązanie zostało wykonane w znacznej części - to mocniejszy argument bo odwołuje się do faktu wykonania robót. Dopiero potem sięgaj po argument rażącego wygórowania. Taka kolejność jest zgodna z logiką zasady pacta sunt servanda - umów należy dotrzymywać, ale kara nie może być nieproporcjonalna.
Brak szkody to jeden z najmocniejszych argumentów. Jeśli możesz wykazać, że inwestor nie poniósł żadnej realnej szkody albo szkoda była minimalna - używaj tego w pierwszej kolejności.
Miarkowanie to tzw. prawo sędziowskie. Nie ma sztywnego mechanizmu który prowadzi sąd do konkretnego wyniku. Decydują okoliczności sprawy i jakość argumentacji. Dlatego rola dobrego pełnomocnika jest tu ogromna - to on buduje narrację którą sąd przyjmie lub odrzuci.
Podnieść zarzut miarkowania to nie to samo co go udowodnić. Musisz aktywnie przedstawić dowody - dokumenty, korespondencję, ekspertyzy - które pokażą sądowi dysproporcję między karą a rzeczywistością.
Jak sąd zmiarkował karę o 90% gdy wykonawca nie ponosił winy za całe opóźnienie
Generalny wykonawca zażądał od podwykonawcy 83.000 zł kary umownej za opóźnienie przy budowie galerii handlowej. Umowa przewidywała 0,4% wynagrodzenia za każdy dzień opóźnienia, maksymalnie 20% wartości wynagrodzenia ustalonego na 415.000 zł. Opóźnienie wyniosło 152 dni - prace miały się skończyć 30 czerwca, skończyły się 30 listopada.
Podwykonawca bronił się trzema argumentami. Powódź, która spowodowała że front robót udostępniono mu dopiero 25 maja. Projekt wykonawczy dostał dopiero 30 sierpnia. Zmiany w projekcie zwiększyły zakres prac.
Sąd I instancji oddalił powództwo w całości. Stwierdził, że powódź to siła wyższa, brak aneksu do umowy nie może obciążać podwykonawcy, a zmiana zakresu prac miała oczywisty wpływ na termin.
Sąd apelacyjny zmienił wyrok - i tu zaczyna się najciekawsza część.
Apelacja wykazała, że argumenty podwykonawcy budzą wątpliwości których nie potrafił wyjaśnić ani udowodnić. Kluczowy problem: co podwykonawca robił przez blisko trzy miesiące od maja do końca sierpnia, skoro część prac była możliwa do wykonania zanim dostał zmieniony projekt? Tego nie wyjaśnił. A to na nim spoczywał ciężar dowodu. Powódź była siłą wyższą tylko przez pierwszych kilka dni - nie przez całe 152 dni opóźnienia.
Sąd apelacyjny zasądził karę, ale zmiarkował ją do 10% pierwotnej kwoty. Zamiast 83.000 zł - 8.300 zł.
Dlaczego? Dwa argumenty za miarkowaniem. Podwykonawca wykonał wszystkie prace należycie i w terminie który pozwolił na rozliczenie generalnego wykonawcy z inwestorem bez żadnych problemów. I drugi - generalny wykonawca nie poniósł żadnej realnej szkody.
Cztery nauki z tego wyroku.
Ten sam stan faktyczny doprowadził dwa sądy do zupełnie różnych orzeczeń. Dokładne przedstawienie i udowodnienie okoliczności sprawy ma kluczowe znaczenie - i to Ty musisz je udowodnić, nie liczyć na to że sąd sam to wyłuska.
Miarkowanie nie działa w próżni. Sąd najpierw ustalił czy kara w ogóle się należy, a dopiero potem w jakiej wysokości.
Okoliczności obiektywnie niezależne od stron - jak powódź - mogą wpływać na miarkowanie, ale tylko w takim zakresie i przez taki czas, w jakim realnie utrzymywała się przeszkoda.
Miarkowanie nie może doprowadzić do całkowitego wyłączenia kary i zmiarkowania jej do zera. Sąd zawsze zostawi jakąś represję.
Kara umowna obniżona o 98% - kiedy sąd może zmiarkować karę niemal do zera
Tak. I to nie jest teoria.
Sprawa dotyczyła budowy hali sportowej dla Politechniki. Wynagrodzenie wykonawcy - blisko 9 mln zł. Kara umowna - 1% wynagrodzenia brutto za każdy przypadek nieprzedłożenia do zaakceptowania projektu umowy podwykonawczej. Łącznie ok. 90.000 zł za samo uchybienie formalne przy zgłaszaniu podwykonawców.
SN cytując własną tezę: katalog kryteriów pozwalających na zmniejszenie kary umownej nie jest zamknięty. Za jedno z kryteriów przyjmuje się stosunek wysokości kary do wysokości szkody doznanej przez wierzyciela.
I tu liczby mówią same za siebie. Wartość umowy podwykonawczej której dotyczył zarzut - 8.600 zł. Kara nałożona za niezgłoszenie jej do zaakceptowania - ok. 90.000 zł. To prawie dziesięciokrotność wartości samej umowy podwykonawczej.
Jaka była realna szkoda zamawiającego? Pracownicy poświęcili trochę czasu na zajęcie się sprawą. Gdyby podwykonawca nie dostał wynagrodzenia i wytoczył proces - koszty pełnomocnika wynosiłyby ok. 1.200 zł. Sąd zmiarkował karę właśnie do tej wysokości - czyli o 98,63%.
Zamawiający wniósł skargę kasacyjną twierdząc, że tak drastyczna redukcja czyni karę iluzoryczną i pozbawia ją funkcji prewencyjnej. SN nie zgodził się i dodał dwie ważne rzeczy.
Kara umowna może być rażąco wygórowana nie tylko w momencie jej zastrzegania, ale też w następstwie późniejszych okoliczności, w tym ze względu na znikomą szkodę wierzyciela. Innymi słowy - nawet jeśli kara wydawała się rozsądna na etapie podpisywania umowy, może okazać się wygórowana gdy rzeczywistość weryfikuje jej skutki.
SN powołał też uchwałę składu 7 sędziów: brak szkody po stronie wierzyciela nie zwalnia dłużnika z kary w ogóle, ale może stanowić kryterium jej znacznego obniżenia. Kara zostaje - ale w zmiarkowanej wysokości.
Co z tego wynika dla Ciebie?
Zanim podpiszesz umowę z karami umownymi - przelicz co tak naprawdę możesz zapłacić i przy jakich naruszeniach. Kary uzależnione od abstrakcyjnych czynników nie mających związku z realną szkodą mogą być zmiarkowane drastycznie - ale żeby to osiągnąć, trzeba przed sądem wykazać dysproporcję między karą a rzeczywistością.
Kara umowna która nałożono na Ciebie jest wielokrotnością realnej szkody?
Masz mocne argumenty do miarkowania - ale musisz je właściwie przedstawić przed sądem. Nie rób tego bez pomocy.
Napisz: jk@mecenaskobylinski.pl

Miarkowanie kary umownej na rynku publicznym - kiedy sąd cofnie sprawę do ponownego rozpoznania
Na koniec sprawa która trafiła aż do Sądu Najwyższego - i przy okazji dostarcza kilku nieoczekiwanych momentów.
Spółka cywilna wykonywała stolarkę okienną dla jednostki wojskowej. Wynagrodzenie - blisko milion zł brutto. Opóźnienie w wykonaniu robót - 115 dni. Opóźnienie w usuwaniu usterek w ramach rękojmi - 32 dni. Nałożona kara umowna - 661.000 zł. Czyli blisko tyle ile wynosiło całe wynagrodzenie.
Kilka komplikacji po drodze. Wykonawca musiał pracować przy czynnym obiekcie, tylko w określonych godzinach. Wiedział o tym na etapie przetargu. Po drodze przeznaczył zbyt mało ludzi do realizacji robót - ich postęp był za wolny. To słuszny zarzut który sądy wzięły pod uwagę.
Wykonawca próbował zarzucić zamawiającemu błędne przedstawienie warunków zamówienia, powołując się na trudności pogodowe. Sąd odparował krótko - warunki atmosferyczne w listopadzie i grudniu w północno-wschodniej Polsce oznaczają mróz i śnieg. Nie czyńmy zarzutu z tego, że w Suwałkach jest ostra zima. Każdy oferent mógł zadać pytania na etapie przetargu - i z tego nie skorzystał.
Przy okazji: wykonawca żądał wyłączenia biegłego zarzucając mu "biesiadowanie" na terenie jednostki wojskowej i powiązania zawodowe z zamawiającym. Sąd stwierdził że zarzuty nie zostały poparte obiektywnymi dowodami.
Sąd okręgowy zmiarkował karę do 379.000 zł uznając, że stanowi to ok. 40% wynagrodzenia za faktycznie wykonane prace. Sąd apelacyjny utrzymał to rozstrzygnięcie.
Mam pewne wątpliwości - nie znając oczywiście wszystkich okoliczności tej sprawy - czy taka kara po zmiarkowaniu mimo wszystko nie jest nadal zbyt wysoka w stosunku do zaistniałych opóźnień. Te 40% to zwykle maksymalny limit kar umownych, aż pod korek. Strach pomyśleć co by było gdyby opóźnienie było jeszcze większe.
SN jednak cofnął sprawę do ponownego rozpoznania. Dlaczego? Bo miarkowanie kary do poziomu 40% było arbitralne - nie nawiązywało do żadnych konkretnych mierników wartości i nie odnosiło się do stopnia wzbogacenia się wierzyciela. A to ważna rzecz: kara umowna nie może prowadzić do bezpodstawnego wzbogacenia wierzyciela. Sąd apelacyjny w ogóle tego aspektu nie rozważył.
SN dodał zasadę którą warto zapamiętać: ocena przesłanek miarkowania kary powinna uwzględniać całokształt stosunku umownego. Rażące wygórowanie kary należy ważyć przez pryzmat stosunku między wysokością kary a wartością zobowiązania głównego, ale też przez pryzmat długotrwałości naruszenia, jego dolegliwości i konsekwencji, a także tego czy intencją stron było nadanie karze charakteru represyjnego.
Co z tego wynika praktycznie? Miarkowanie kary to nie rzut monetą ani decyzja sędziego "na oko". Musi być oparte na konkretnych argumentach i miernikach. Im lepiej przygotujesz te argumenty, tym wyższe szanse na realne obniżenie kary.
Kara umowna pogrąża Twoją firmę finansowo i nie wiesz jak się bronić?
Im szybciej zaczniesz budować argumentację, tym lepszą pozycję masz przed sądem.
Nie czekaj na wezwanie do zapłaty - wtedy może być za późno na zebranie odpowiednich dowodów.
Napisz: jk@mecenaskobylinski.pl

Powiązane artykuły:
- Odstąpienie od umowy o roboty budowlane - kiedy i jak skutecznie
- Roboty dodatkowe bez aneksu - jak uzyskać zapłatę na podstawie bezpodstawnego wzbogacenia
- Odmowa zapłaty za roboty budowlane z powodu wad - czy zamawiający ma do tego prawo
Znajdź mnie tutaj:
Instagram: Jakub Kobyliński (@budowlaneparagrafy) • Zdjęcia i filmy na Instagramie
Grupa Facebook: Budowlane paragrafy | Facebook
Facebook: Kancelaria Radcy Prawnego Jakub Kobyliński | Elblag | Facebook
Linkedin: Jakub Kobyliński | LinkedIn
Wpis nie stanowi porady ani opinii prawnej w rozumieniu przepisów prawa oraz ma charakter wyłącznie informacyjny. Stanowi wyraz poglądów jego autora na tematy prawnicze związane z treścią przepisów prawa, orzeczeń sądów, interpretacji organów państwowych i publikacji prasowych. Autor wpisu nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne skutki decyzji podejmowanych na jego podstawie.
