Blog/Podcast

Podwykonawca bez zgłoszenia do inwestora - jak odzyskać zapłatę?

Wykonałeś roboty, wystawiłeś fakturę - i cisza.

Generalny wykonawca nie płaci.

Nie zgłosiłeś się jako podwykonawca do inwestora.

Czy to oznacza że inwestor nie zapłacił podwykonawcy i nie ma już żadnych szans? Niekoniecznie. Jest jeszcze jedna droga, ale tylko w określonych okolicznościach.

W praktyce zdarza się że inwestor - często zupełnie nieświadomie - zachowuje się w sposób, który można zakwalifikować jako przystąpienie do długu. Jeśli tak było w Twojej sprawie - podwykonawca niezgłoszony do inwestora może mimo wszystko odzyskać zapłatę bezpośrednio od inwestora.

Sprawdź czy któraś z tych sytuacji dotyczy Twojej sprawy:

  • Inwestor deklarował Ci gotowość do zapłaty za roboty
  • Inwestor brał udział w uzgadnianiu rozliczeń między Wami
  • Inwestor potwierdził wysokość należności
  • Inwestor prowadził z Tobą bezpośrednie negocjacje dotyczące zapłaty
  • Inwestor zapewnił finansowanie robót z kredytu bankowego

Jeśli choć jedna z tych sytuacji miała miejsce - czytaj dalej.

Albo obejrzyj krótkie omówienie tego tematu na moim kanale:

 

Spis treści:

Dlaczego brak zgłoszenia nie musi oznaczać końca

Kodeks cywilny przewiduje mechanizm solidarnej odpowiedzialności inwestora za wynagrodzenie podwykonawcy - ale tylko jeśli podwykonawca został prawidłowo zgłoszony inwestorowi zgodnie z art. 647(1) kc.

Jeśli tego nie zrobiłeś - w większości przypadków nie możesz żądać zapłaty od inwestora.

Ale nie w każdym.

Niektórym podwykonawcom udało się wygrać z inwestorem mimo braku zgłoszenia. Kluczem była instytucja która nazywa się kumulatywnym przystąpieniem do długu. To jest tylne wejście - wąskie, ale realne.

 

Na czym polega kumulatywne przystąpienie do długu

Chodzi o sytuację, w której inwestor - nawet nieświadomie - zachowuje się w sposób który sąd może zinterpretować jako przyjęcie na siebie odpowiedzialności za dług generalnego wykonawcy wobec Ciebie.

Inwestor nie zwalnia przy tym generalnego wykonawcy z jego zobowiązań. Staje się dodatkowym dłużnikiem - odpowiada solidarnie razem z generalnym wykonawcą. Ty jako podwykonawca możesz wtedy wybrać od kogo żądasz zapłaty.

Żeby dobrze rozumieć tę instytucję, warto odróżnić ją od przejęcia długu z art. 519 KC. To są dwa różne zjawiska. Przy przejęciu długu dotychczasowy dłużnik zostaje zwolniony ze swoich obowiązków - zastępuje go nowy dłużnik. Przy kumulatywnym przystąpieniu do długu tak się nie dzieje - dotychczasowy dłużnik (generalny wykonawca) nadal odpowiada, a do jego długu przystępuje inwestor jako dłużnik dodatkowy.

Źródłem kumulatywnego przystąpienia do długu może być umowa albo ustawa. W praktyce na gruncie kontraktów budowlanych wyróżnia się dwa warianty podmiotowe:

Wariant pierwszy - umowę zawiera dotychczasowy dłużnik (generalny wykonawca) z osobą trzecią (inwestorem). Skuteczność takiej umowy nie zależy od zgody wierzyciela, czyli podwykonawcy.

Wariant drugi - umowę zawiera wierzyciel (podwykonawca) z osobą trzecią (inwestorem). Tu z kolei nie jest potrzebna zgoda dłużnika dotychczasowego (generalnego wykonawcy).

Na gruncie kontraktów budowlanych wariant pierwszy będzie występował niezwykle rzadko - generalny wykonawca z reguły nie jest zainteresowany zawarciem tego typu umowy z inwestorem. Zdecydowanie częściej spotykamy wariant drugi - gdy inwestor, wykonując pewne działania, nawet w sposób niezamierzony, umożliwia zakwalifikowanie ich jako złożenie oświadczenia woli zmierzającego ku kumulatywnemu przystąpieniu do długu.

Warto wiedzieć, że możliwe jest również przystąpienie do długu przyszłego - inwestor może przystąpić do długu który dopiero powstanie, nie tylko do już istniejącego. Możliwe jest też przystąpienie do części długu.

Co ważne - takie przystąpienie do długu nie musi być złożone na piśmie ani zawierać konkretnych słów. Elementem przesądzającym jest złożenie wyraźnego oświadczenia woli przez inwestora, z którego wynika zamiar przyjęcia odpowiedzialności solidarnej - ale sądy biorą pod uwagę całokształt okoliczności, zachowanie inwestora i treść składanych przez niego deklaracji. Dlatego nawet gdy inwestor twierdzi że nic go z podwykonawcą nie łączy - warto dokładnie przeanalizować co między stronami faktycznie zaszło.

 

Nie zgłosiłeś się do inwestora - ale coś między wami było?

Maile, spotkania, deklaracje zapłaty, porozumienie o finansowaniu, negocjacje dotyczące rozliczeń.

Wyślij mi to co masz - ocenię czy inwestor nieświadomie przystąpił do długu i czy masz jeszcze podstawę do roszczenia.

e-mail: jk@mecenaskobylinski.pl

Dwa wyroki, które pokazują jak to działa w praktyce

Sprawa z Gdyni - 12 000 zł odzyskanych mimo braku pisemnego zgłoszenia

Podwykonawca wykonał podwaliny żelbetowe i stopy fundamentowe dla inwestora który budował halę produkcyjno-magazynową z częścią biurową. Strony zawarły kilka umów - zlecenia, umowę na roboty budowlane i ustną umowę na obsługę sprzętową.

Zgłoszenie do inwestora zostało wysłane mailem - a nie pisemnie jak wymaga art. 647(1) kc. Przepis wymaga bowiem dokonania zgłoszenia podwykonawcy w formie pisemnej. W konsekwencji nie powstała solidarna odpowiedzialność inwestora. Inwestor bronił się tym zarzutem i żądał oddalenia powództwa w całości.

Sprawa mogła się skończyć przegraną. Ale z akt sprawy wynikało że w trakcie wykonywania robót doszło do spotkania przedstawiciela podwykonawcy z inwestorem, na którym strony poszukiwały wyjścia z sytuacji w związku z brakiem pisemnego zgłoszenia. Wstępnie ustalono że inwestor opłaci sporną fakturę - ale pod warunkiem że strony dojdą do porozumienia także w innych kwestiach biznesowych. Do tych uzgodnień, jak się później okazało, nigdy nie doszło.

Co więcej - w toku sprawy okazało się że przedstawiciel inwestora wraz z jego radcą prawnym ustalili jakie czynności musiałby podjąć podwykonawca, aby inwestor mógł uregulować wobec niego kwotę 12 000 zł netto. Wskazano że podwykonawca powinien przesłać do inwestora niezapłaconą fakturę, protokół odbioru oraz żądanie zapłaty skierowane do samego inwestora. Radca prawny inwestora wskazał że po otrzymaniu takiego pisma będzie możliwe wystąpienie do generalnego wykonawcy z żądaniem udzielenia wyjaśnień, a jeżeli ten ich nie udzieli i nie zapłaci - zrobi to inwestor. I co istotne - padły słowa: "Oczywiście tam jest problem braku zgłoszenia na piśmie, ale ustaliliśmy, że bierzemy na siebie to ryzyko".

Podwykonawca wykonał wszystkie wskazane czynności. Mimo to nie dostał pieniędzy.

Sąd Rejonowy w Gdyni uznał że te działania inwestora - w szczególności feralny mail z instrukcją co podwykonawca powinien zrobić aby inwestor zapłacił mu z własnej kieszeni - stanowiły kumulatywne przystąpienie do długu. Działania te były nakierowane na kumulatywne przystąpienie do długu, choć zapewne nie były podejmowane świadomie w tym celu.

Sąd podkreślił też że kumulatywne przystąpienie do długu obejmowało jedynie kwotę 12 000 zł netto - nie brutto - bo tyle wynikało z negocjacji między stronami. Podwykonawca bez zgłoszenia do inwestora odzyskał 12 000 zł netto.

Sprawa ze Szczecina - inwestor zapewnił finansowanie z kredytu

Podwykonawca wykonał konstrukcję i pokrycie dachu budynku. W toku realizacji robót pomiędzy podwykonawcą a inwestorem doszło do zawarcia porozumienia, które miało niebagatelne znaczenie dla dalszego rozwoju wypadków.

Inwestor zapewnił w nim finansowanie robót dachowych wykonywanych przez podwykonawcę z kredytu bankowego. Ponadto wyraził zgodę na podwyższenie wartości faktur firmy podwykonawczej w stosunku do ustaleń kontraktowych, płatności z faktur miały być regulowane w terminie 7 dni od doręczenia, udzielono rabatu od cen katalogowych okien dachowych, a strony ustaliły termin ukończenia robót i zaliczkę dla podwykonawcy.

Sąd uznał że deklaracja o finansowaniu robót dachowych z kredytu bankowego oznaczała kumulatywne przystąpienie do długu. Inwestor nie zapłacił podwykonawcy - ale sąd nakazał mu to naprawić.

Kiedy ta droga nie zadziała?

To są wyjątki od reguły i warto to powiedzieć wprost.

Kumulatywne przystąpienie do długu nie zachodzi gdy inwestor jedynie wyraził zgodę na podwykonawstwo - bez żadnych dodatkowych deklaracji finansowych. Sąd Apelacyjny w Krakowie podkreślił wprost że za przystąpienie do długu nie może być uznane zawarcie adnotacji na zawiadomieniu o podwykonawcy, sporządzonej przez osobę nieumocowaną do działania w imieniu spółki.

Nie zachodzi też gdy oświadczenie złożyła osoba która nie miała umocowania do działania w imieniu inwestora - oraz gdy z treści oświadczenia wynika jedynie wyrażenie zgody na podwykonawstwo, a nie zobowiązanie do pokrycia wszelkich zobowiązań finansowych związanych z tą umową.

Ale to nie znaczy że warto rezygnować bez sprawdzenia. Wiele osób odpuszcza nie wiedząc że inwestor zostawił ślad w mailach, na spotkaniu albo w porozumieniu o rozliczeniach. Jeden mail może zmienić wynik sprawy - tak jak w Gdyni.

Co zrobić, jeśli masz podobny problem

Nie zgłosiłeś się do inwestora, ale "coś" między wami było?

Maile, spotkania, deklaracje zapłaty, porozumienie o finansowaniu, negocjacje dotyczące rozliczeń.

Wyślij mi to co masz. Ocenię czy inwestor nieświadomie przystąpił do długu i czy jako podwykonawca bez zgłoszenia do inwestora masz jeszcze podstawę do roszczenia.

jk@mecenaskobylinski.pl

Wpis nie stanowi porady ani opinii prawnej w rozumieniu przepisów prawa oraz ma charakter wyłącznie informacyjny. Stanowi wyraz poglądów jego autora na tematy prawnicze związane z treścią przepisów prawa, orzeczeń sądów, interpretacji organów państwowych i publikacji prasowych. Autor wpisu nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne skutki decyzji podejmowanych na jego podstawie.